Masz może jamnika? Albo pudla, pekińczyka lub spaniela? Niestety, psu należącemu do jednej z tych ras może przytrafić się coś, co nazywa się paraliżem jamniczym. Jak sama nazwa wskazuje, najbardziej narażone są jamniki, a to ze względu na długość ich tułowia. Objawy mogą być różne. Od ledwo zauważalnego zesztywnienia do totalnego paraliżu tylnej części ciała. Najczęściej zdarza się to jesienią i na wiosnę. Początkowo pies nie ma już ochoty na skoki, nie chce zejść po schodach. Jeżeli występują już bóle, pies wyraźnie kuli się, gdy ktoś chce go pogłaskać po grzbiecie. Tak jak przy reumatyzmie pomaga trzymanie w cieple i nacieranie. Weterynarz może pomóc zastrzykami i napromieniowaniem. Musisz uważać, by pies, któremu weterynarz podał środki przeciwbólowe, nie zaczął się energicznie ruszać. Zwierzę wprawdzie nie odczuwa bólu, ale w każdej chwili może dojść do wypadnięcia dysku i całkowitego porażenia. Na temat rokowań trudno jest się ogólnie wypowiadać. Można tylko zaznaczyć, że z zasady nawet w przypadku najcięższego paraliżu, dotąd jest nadzieja, dopóki występuje ból. Nie oznacza to naturalnie, że nie należy się starać go zmniejszyć.

Paraliż jamniczy musi być leczony intensywnie. Tak więc pamiętaj, że od Twojej cierpliwości zależy, czy i kiedy pies będzie znowu zdolny do normalnego poruszania się. Pamiętaj, że musisz reagować bardzo szybko. Gdy tylko zauważysz pierwsze oznaki choroby, natychmiast wkraczaj do akcji, zapewniając psu ciepło w każdej formie, lekki ruch i w miarę potrzeby środki przeciwbólowe (lepiej w postaci tabletek, podawanie czopków może być w tej sytuacji dla psa zbyt bolesne). W zasadzie najskuteczniejszą metodą leczenia psa będzie operacja, polegająca na usunięciu zwapniałego dysku. W większości wypadków operacja taka kończy się sukcesem i pies jest całkowicie sprawny, jeżeli nie czekano z zabiegiem zbyt długo i nie doszło do wielu zniekształcających zmian w obrębie kręgosłupa.