Należy pamiętać, że pies zawsze dąży do przyjemności, a więc trzeba tak postępować, by każdy rozkaz, kojarzył mu się z jakąś przyjemnością. Kara mniej działa przez ból, więcej zaś jako pokaz władczej siły pana. Ponieważ psy podczas walk o władzę nie biją się, lecz gryzą, więc uderzenie jest mniej właściwą, mniej zrozumiałą karą. Najlepsze byłoby ugryzienie psa, co oczywiście jest nierealne. Ale można i w inny sposób okazać swoją przewagę – zszokować psa. Jest to sposób, który można zastosować w wyjątkowych wypadkach, gdy pies zupełnie nie reaguje na znane mu już rozkazy, jest krnąbrny, uparty i zbyt ostry w stosunku do wychowawcy, zaczyna niebezpiecznie zdobywać przewagę nad swoim panem. Wtedy należy błyskawicznie uchwycić psa za kark i obrożę, podnieść go, kilkakrotnie przekoziołkować go w powietrzu, poprzewracać, a następnie z wyczuciem przydusić go za gardło.

Wszystko to musi odbywać się błyskawicznie, przy czym należy pamiętać, że w szoku pies instynktownie może gryźć. Jednocześnie ten kto szokuje psa musi być opanowany, spokojny, „zimny”, a wszystko powinno dziać się w milczeniu. Po skończeniu szokowania powinno nastąpić natychmiastowe przejście do normalności Jak gdyby nic się nie stało: poklepanie psa ze słowami „tak, dobry piesek” (ton głosu spokojny, normalny) i spokojne odejście. Przejście od błyskawicznego działania do całkowitej normalności działa na psa szokująco, przy czym jest to sposób dużo mniej brutalny niż bicie psa. Ale -powtarzam -może być stosowany w sytuacjach wyjątkowych, rzadko i z wyczuciem, by psu nie zrobić krzywdy.

Pies nie ma poczucia obowiązku, a wszystko wykonuje wówczas, gdy jest zmuszony lub gdy sprawia mu to przyjemność. Należy dążyć do tego, by wszystkie rozkazy pies wykonywał z przyjemnością, a zatem każda kara przy nauce może być niestosowna i nieskuteczna. Karą wymusić można tylko zakazy. U psa musi wytwarzać się przekonanie, iż to czy tamto ćwiczenie jest przyjemnością, z czasem przechodzi to w przyzwyczajenie, w nawyk, w pożądane skojarzenie.